autorka- Joanna Wituszyńska

Tytuł do poniższego tekstu zaczerpnęłam od Virginii Satir,  niezwykłej kobiety zajmującej się terapią rodzinną. Ona właśnie, porównywała poczucie własnej wartości do naczynia, które jest wypełnione w różnym stopniu.

Poczucie własnej wartości to nasze uczucia i przekonania. Pozytywne poczucie własnej wartości to przekonanie, że potrafimy stawiać czoło podstawowym życiowym wyzwaniom, że mamy prawo do szczęścia, do realizacji naszych potrzeb i pragnień oraz do radości, kiedy widzimy owoce naszych wysiłków.

Na naszą samoocenę (poczucie własnej wartości) wpływają czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. Wewnętrzne to nasze myśli o sobie, przekonania, wzorce postępowania, zewnętrzne to informacje przekazywane w sposób werbalny i niewerbalny, które są naszym doświadczeniem nabytym w kontaktach z rodzicami, nauczycielami, opiekunami, rówieśnikami i innymi osobami, które spotykamy na naszej drodze. Ważnym wydaje się wiara we własną inteligencję i intuicję. Jeżeli obawiamy się asertywnie ujawnić siebie prawdopodobnie kneblujemy własną inteligencję i uciszamy intuicję, aby więcej nie dochodziła do głosu. Intuicja lubi być chwalona i dostrzeżona, wtedy z wdzięcznością służy nam za drogowskaz. Pamiętam sytuację, kiedy znajoma opowiadała mi o wydarzeniu, które wydawało się być mało znaczące, ale…

Pewnej zimy wybierała się z mężem i dwojgiem małych dzieci do znajomych, którzy mieszkali pod lasem, daleko od miasta. Podczas podróży zaczął padać śnieg, kiedy dojechali na skraj lasu okazało się, że droga jest nieprzejezdna z powodu dużej ilości śniegu. Mieli bagaże i dzieci nie dałyby rady iść wieczorem brodząc w zaspach. Wtedy kobieta przypomniała sobie jak wyjeżdżając z domu „jakiś głos” podpowiadał jej weź sanki i szuflę do śniegu, przydadzą się. Myślała wtedy po co? nie ma tam żadnej górki, śniegu jak „na lekarstwo”. Od tamtej pory mówiła że, jeśli da radę „usłyszeć głos”, który coś podpowiada, sugeruje lub uczucie, które coś komunikuje zwraca na niego uwagę. To wpływa na wzrost zaufania do siebie.

Virginia Satir uważała, że nasze poczucie własnej wartości może ucierpieć podczas różnych doświadczeń życiowych. Czasem mamy ochotę rzucić wszystko, życie dostarczyło nam wielu rozczarowań, czujemy się wyczerpani. Ludzie, którzy czują się „pełni” doświadczają takich sytuacji jako kryzysu z którego się podźwigną. Możemy czuć się źle, doświadczać bólu, ale jest w nas wiara, że potrafimy się odbudować, prosząc o pomoc innych, korzystając z własnych zasobów. Ważne, aby myśleć o sobie jako istocie wartościowej zasługującej na szczęście.

Niska samoocena powoduje, że myślimy o ludziach jako niegodnych zaufania, tych co nas oszukają, poniżą lub wykorzystają. Stajemy się wtedy oddzieleni od innych, nieufni, ukrywamy się za wysokimi psychologicznymi murami, doświadczamy wtedy uczucia lęku.

 Osoby z pozytywnym poczuciem własnej wartości miewają obniżony nastrój, ale on nie powoduje, że myślą o sobie jako bezwartościowych. Dużo zależy czy będziemy potępiać się za ten stan czy uznamy go za naturalny element naszej egzystencji.

Jeśli masz złe samopoczucie i nie przyznajesz się do niego to oszukujesz siebie i innych. Lekceważysz wtedy siebie i własne uczucia. Spowodowane jest to naszą postawą życiową, naszymi przekonaniami a ponieważ jest to postawa życiowa i przekonania, można je zmienić. Poczucie własnej wartości możemy kształtować w każdym wieku. Wymaga to tylko czasu, cierpliwości i odwagi potrzebnej do podjęcia ryzyka związanego z nowymi zachowaniami. Takie zaangażowanie umożliwia dotarcie to naszego potencjału, ktory do tej pory nie był w pełni wykorzystywany.

Zawsze jest czas, aby poznawać nowe umiejętności, zawsze jest nadzieja, że życie się odmieni.
Betty Erickson terapeutka, córka Miltona Ericksona psychiatry i psychoterapeuty  prowadząc warsztat wiosną w Krakowie powiedziała „Wszystko co dobre mija i co złe mija także”.
Dobry psycholog Warszawa –  Joanna Wituszyńska